Mariusz Dzienisiewicz i Agnieszka Mor

Kurs w szkole HardRock nie był naszym pierwszym kontaktem ze wspinaczką. Byliśmy już po standardowym kursie skałkowym, a także po samodzielnych wyjazdach w polskie skały. To, czego czuliśmy, że nam brakuje, to wiedza z zakresu wspinania wielowyciągowego na wyższych ścianach. Chcieliśmy przećwiczyć posługiwanie się liną połówkową oraz poznać sposoby postępowania w sytuacjach awaryjnych. Zależało nam na kompetentnym instruktorze, dla którego wspinaczka jest prawdziwą pasją. Tak trafiliśmy na Janka.

Spędziliśmy z nim tydzień, wspinając się po drogach wielowyciągowych w Paklenicy. Pod jego okiem ćwiczyliśmy standardowe operacje sprzętowe oraz wychodzenie z opresji w sytuacjach, kiedy wydarzy się coś nieprzewidzianego. Pokonywaliśmy kilkusetmetrowe ściany, czasami walcząc na nich z silnym wiatrem. Poznaliśmy mnóstwo patentów, które usprawniają i przyspieszają przejście drogi. Dowiedzieliśmy się o naszych mocnych i słabych stronach, dostając jednocześnie wskazówki, jak walczyć z tymi drugimi. Janek na bieżąco korygował błędy, mówił, co można zrobić lepiej, udzielał dziesiątek praktycznych rad. Jednocześnie dawał przestrzeń do samodzielności – nie prowadził za rączkę, nie był nadopiekuńczy. Po powrocie ze skał uczestniczyliśmy we wciągających pogadankach, których tematem były góry, wspinanie, szpej, taktyka, czy codzienny trening. To wszystko razem złożyło się na świetny kurs.

Kierujemy się zasadą, że wiedzę należy czerpać tylko z wiarygodnych źródeł, szczególnie jeśli ma od niej zależeć nasze bezpieczeństwo. Właśnie dlatego gorąco polecamy Janka i jego szkołę HardRock.

Agnieszka

Postanowiłam pójść na kurs skałkowy w celu usystematyzowania dotychczasowej wiedzy oraz zdobycia nowych umiejętności pod okiem instruktora. Wybór hardrock, nie był przypadkowy – z różnych stron uzyskałam same pozytywne relacje. Po kursie mogę powiedzieć, że był to strzał w dziesiątkę. Łukasz jest rewelacyjnym instruktorem, zajęcia prowadzi z pasją oraz bardzo dużo z siebie daje. Zajęcia są dobrze przemyślane, poziom jest na bieżąco dostosowywany do uczestników co udaje się także w przypadku grup o mieszanych umiejętnościach(na kursie, w którym uczestniczyłam były osoby, które pierwszy raz się wpinały oraz takie które już trochę potrafiły). Łukasz zawsze służył radą i pomocą ale też w miarę upływu kursu był coraz bardziej „dobrym duchem”, podczas gdy my mieliśmy możliwość wykazania się coraz większą samodzielnością. Na koniec odbyliśmy krótkie podsumowanie oraz uzyskaliśmy jasną informację nad czym warto byłoby popracować.
Każdemu z całego serca polecam kurs z Łukaszem, pod okiem którego można zdecydowanie rozwinąć nie tylko wiedzę wspinaczkową, ale również umiejętności techniczne – zwróci uwagę na pewne rzeczy, wybierze taką drogę, która będzie umożliwiała wypróbowania wspinania w nowej formacji skalnej. A także będzie wspierał w dalszym rozwoju!

P1300222

Agnieszka Rycuniak

Na kurs poszłam z myślą usystematyzowania swojej wiedzy i umiejętności we wspinaniu. Wspinam się od 3 lat ale żadnego kursu nie miałam i szczerze polecam każdemu. To, że ktoś Was nauczy to jedno ale nauka pod okiem instruktora PZA to zupełnie co innego. Na początku rozpoznanie umiejętności każdego z kursantów. Z każdym dniem przybywa nowych wiadomości a i obecność instruktora staje się coraz mniej widoczna – pozwala na samodzielność i sprawdzenie siebie. Dużo wspinania, w czasie naszego odpoczynku wykładana teoria, zaraz potem ćwiczenia praktyczne. A co mi się najbardziej podobało? To, że Janek brał nas na drogi nie mówiąc o ich trudnościach (oczywiście dobrane do naszych możliwości, ale na tyle trudne by powalczyć). Idealne dla osób, które w jakiś sposób się blokują i mając umiejętności nie próbują bo się boją. Wieczorem po sprawdzeniu topo okazywało się, że są to trudności o których bym nawet nie pomyślała by się w nie wstawiać.
Polecam Janka i jego szkołę każdemu kto chce zacząć przygodę ze wspinaczką w skałach, kto chce uporządkować swoją wiedzę, kto chce uwierzyć w siebie.
Za 2 lata kurs taternicki – na pewno w Hardrock-wspinanie.pl

aga

Paulina i Tomek

Do szkoły wspinaczkowej Janka trafiliśmy szukając dobrego instruktora, który jednocześnie jest aktywnym i wszechstronnym wspinaczem. Nasz kurs wspinaczki skalnej odbył się w połowie czerwca na Jurze Północnej. Zależało nam na porządnym opanowaniu wspinania na własnej asekuracji i temu podporządkowaliśmy przebieg szkolenia drogi sportowe (obite) pozostawiając sobie na deser.

Zaczęliśmy od nauki pokonywania formacji skalnych takich jak rysy i kominy, z czym wcześniej nie mieliśmy wiele do czynienia, a które przeważają w czasie wspinania na własnej asekuracji. Nauka technik wspinaczkowych szła w parze z poznawaniem zasad asekuracji i zakładania własnych punktów z kości, heksów i friendów.

Mimo kiepskiej początkowo pogody wspinaliśmy się codziennie. W deszczu udało się zrobić kilka łatwych dróg, które przy mokrej skale okazały się pewnym wyzwaniem. Oprócz tego zlewę wykorzystywaliśmy na naukę wychodzenia po linie, wyłapywania lotów i osadzanie przelotów. Bardzo odpowiadał nam dobór dróg pod kątem możliwości zespołu oraz walorów szkoleniowych. Mieliśmy wystarczający zapas, by solidnie przećwiczyć osadzanie własnej asekuracji. Drogi były urozmaicone i niebanalne. Zaliczaliśmy podlesickie i rzędkowickie klasyki w rodzaju Podwójnej Aspiryny, Jarzębinki, Komina Dziewicy czy Drogi Dziędzielewicza na Okienniku Rzędkowickim. Koniec kursu to wspinanie w pełnej lampie po obitych drogach jednego z mniej uczęszczanych jurajskich ogródków. Nasze wrażenia są bardzo pozytywne.

Stała obecność Janka w pierwszym okresie kursu bardzo nam pomagała a kiedy poczuliśmy się nieco pewniej nie zauważyliśmy nawet, że przygląda się nam już z pewnej odległości. Czuliśmy się dzięki temu bezpieczni i jednocześnie samodzielni. Wiedzieliśmy, że zawsze możemy liczyć na pomoc i doświadczenie instruktora, z którym z przyjemnością spędziliśmy tydzień w skałach. Będziemy polecać szkolenie u Janka wszystkim, którzy chcą zrobić kurs skałkowy na drogach nieubezpieczonych.

Paulina i Tomek

Wiola i Tomek

Pierwsze prawdziwe nasze zetknięcie ze wspinaczką miało miejsce właśnie tam – na kursie w maju na wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. Ponieważ nie mieliśmy większego doświadczenia w tego typu sporcie, 6 dni ciągłego wycisku było dla nas wspaniałą przygodą. Codziennie 8-9h w skałach, wspinanie, operacje linowe, teoria, znowu wspinanie. I tak przez cały kurs. Polecam każdemu, kto chce zacząć żyć. Nasz instruktor wszystko dokładnie tłumaczył, w trakcie pokonywania drogi był obecny, udzielał rad, ale co ciekawe pozwalał też na „kontrolowaną samodzielność”. Nie trzymał ciągle za rączkę, można było się sprawdzić, zmierzyć z własnymi trudnościami co okazało się dla nas bardzo rozwojowe. Na koniec krótka, ale konkretna ocena umiejętności i radzenia sobie podczas szkolenia. Trochę pochwał, informacji nad czym należy popracować. Wszystko zakrapiane dużą dawką humoru.

Jak wspinanie, to Kuczera – to rozumie się samo przez się. 🙂

ds2

Rafał Chodyniecki

W maju tego roku odbywałem u Jaśka kurs skałkowy na Jurze północnej. Uważam, że w 100% spełnił moje oczekiwania. Bardzo dużo wspinania na własnej asekuracji, w bardzo zróżnicowanych formacjach pozwala dobrze opanować tę wymagającą sztukę i niesamowicie poprawia psychę 🙂 Do tego Jasiek potrafi dostosować program oraz trudności dróg do każdego kursanta więc nie ma obaw, że ktoś się nie spełni wspinaczkowo.Polecam wszystkim, którzy poważnie myślą o dalszym wspinaniu w górach, ten kurs bardzo dobrze przygotuje Was do kolejnego etapu, jakim są Tatry.

Na przełomie czerwca i lipca uczestniczyłem także w kursie taternickim, który był kursem stażowym Jaśka, jako instruktora taternictwa i również szczerze polecam – po takim szkoleniu można śmiało samodzielnie i bez obaw wspinać się w Tatrach.

Rafał Chodyniecki

 

Bartek Dutkiewicz

Jeżeli ktoś wybiera się na kurs do Janka i myśli o wspaniałej sielance, mocno się zdziwi. Tu jest ciężka praca od 8 do 20. I nie ma, że zimno, że pada, że boli. Ciągle upychasz te kosteczki, ćwiczysz węzły. Gdy pada to albo w pobliskiej jaskini albo pod jakąś wiatą. I to mi się podobało. Nie dość, że dostałem solidną teorię, to jeszcze praktyki było do bólu. Podejście prowadzącego oceniam na piątkę z plusem. I co warte podkreślenia – nie jest to instruktor tzw. trawnikowy. Jest z tobą w skale, na stanowisku, podczas zjazdu. Opieprzy, pomoże lub cyknie fotkę. Widać zaangażowanie. Oby tak dalej!

Na koniec, mogę zdradzić, że zaraz po kursie bądź co bądź skałkowym, znalazłem się w Tatrach na wspinaniu i jak widać, nie dałem się zabić.

indeks

Michał „Oko” Korbut

Na kurs do Jaśka Kuczery trafiłem dwa lata temu. O wyborze szkoły zadecydował przypadek, wcześniejszy instruktor w ostatniej chwili zrezygnował ze szkolenia i posłał mnie mówiąc krótko…na antenę. Moje rozbiegane paluszki zaczęły gorączkowo szukać w necie szkół i terminów. Padło na HardRock Jaśka Kuczery. Co można powiedzieć o jego szkole? Same superlatywy. Jasiek znakomicie dostosował program szkolenia pod działalność jaka nas interesuje, w tym wypadku było to wspinanie w górach. Prawie cały kurs wspinaliśmy się na własnej asekuracji, zajęcia były prowadzone w profesjonalny i przede wszystkim bezpieczny sposób, można było liczyć na jego pomoc, był zaangażowany. Czas i wiedzę jaką nam przekazał jest bezcenna. Po zakończonym kursie wybrałem się do Chorwacji do Paklenicy, był to mały sprawdzian umiejętności nabytych na kursie. Dziś jestem po kursie tatrzańskim, po radzie Jaśka wylądowałem na obozie „Jackie Chana”. Stara szkoła taternictwa dała mi ostro w kość, ale było warto….

 

Michał Bilko

Trafiłem do Janka za namową kolegi. Pierwszy kurs jaki zrobiłem, to Zimowa Turystyka Wysokogórska, zaś drugim był Taternicki Letni. Po tych dwóch kursach zrozumiałem, że nazwa HardRock nie wzięła się znikąd. Jeśli naprawdę chcesz nauczyć się czegoś na kursie, a nie tylko go zrobić, to polecam HardRock. Tutaj nie ma że boli, że deszcz, że śnieg, że zimno… tutaj się człowiek uczy prawdziwego życia, zdobywa górskie doświadczenie, a to wszystko w późniejszym czasie będzie nieocenioną szkołą. Jeśli zależy Ci na instruktorze, który jest w 100% zaangażowany w każdą chwilę podczas kursu, to dobrze trafiłeś.

HardRock – Szkoła Wspinania Janka Kuczery to klasa sama w sobie. To bezpieczeństwo, tradycja i profesjonalizm. Teraz przede mną Kurs Taternicki Zimowy … i tylko w HardRock Wspinanie.

Dzięki Janek!

1

 

Evi & Burza z Klubu Wysokogórskiego Trójmiasto

Z myślą o wspinaniu w Tatrach, postanowiliśmy wybrać się na kurs, który skutecznie nas do tego przygotuje. Pomimo, że pierwsze tatrzańskie wspinaczki mieliśmy już za sobą, chcieliśmy ugruntować swoją wiedzę pod okiem specjalisty i wyeliminować błędy, których zapewne sporo popełnialiśmy…

Jasia poznaliśmy w 2012 roku w siedzibie KW Trójmiasto, gdy prezentował nam swą górską działalność. Już wtedy dało się odczuć, że jest to konkretny, młody Taternik, który posiada nie tylko niezliczone pokłady MOCY, ale i hart ducha! Wiedzieliśmy, że wiele jeszcze zdziała i nie raz o Nim usłyszymy 🙂

Idąc tym tokiem myślenia, na instruktora kursu taternickiego, wybraliśmy właśnie Jego. Chcieliśmy nauczyć się wszystkiego, co jest przewidziane w programie kursu (głównie sprawnego operowania sprzętem, prowadzenia liny,poprawnego zakładania asekuracji), a przy okazji przejść ciekawe drogi, których często nie było dane zrobić kursantom u innych instruktorów. Liczyliśmy na wycisk, który się opłaci i zaowocuje w przyszłości.

Jasiu jest instruktorem stanowczym, pokazuje błędy oraz problemy, nad którymi musimy popracować. Uczy nie tylko wspinania, ale przekazuje nam całe swoje doświadczenie (m. in. patenty, które ułatwiają i przyspieszają akcję). Podkreśla, jak ważna jest szybkość i płynność poruszania się w ścianie. Uczy myślenia i umiejętności wykazania się empatią wobec partnera. Jest wymagający, stawia wysoko poprzeczkę, pokazując tym samym, na co tak naprawdę stać każdego z nas!

Reasumując, wybór Jasia na instruktora był dla nas strzałem w dziesiątkę. Jest On osobą, która lubi to,co robi – żyje dla wspinania i przygody. Przez cały czas czynnie łoi w górach konkretne drogi, a co za tym idzie – na bieżąco zna nowinki ze świata wspinaczkowego.

Sam kurs udało się ukończyć w 11 dni! Nawet epidemia grypy żołądkowej nie zdołała popsuć nam planów wspinaczkowych. Nie straszne nam było także nocne wspinanie we mgle, które okazało się super przygodą!